Jak zmotywować dziecko do terapii logopedycznej?

Wrzesień zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim powrót do placówek edukacyjnych po dwóch miesiącach zasłużonego odpoczynku. Jak co roku, wielu rodziców dowie się, że poza szkolną czy przedszkolną codziennością, dziecko otrzyma wskazanie do terapii logopedycznej. Czasem jest ona zapewniona na terenie placówki, a czasem logopeda jest obecny tylko przy diagnozach lub miejsca na terapię są ograniczone. Wtedy niektórzy decydują się na zajęcia prywatne, co wiąże się z dodatkową organizacją dojazdów po szkole, a tym samym skracaniem dziecku czasu na ulubione aktywności.

W terapii logopedycznej często spotykamy się z pewnym paradoksem. Dziecko, które rzeczywiście potrzebuje terapii, nie zawsze chce na nią chodzić. Nie rozumie, po co ma ćwiczyć, skoro samo nie widzi swojego problemu. Z kolei dzieci, które terapii nie potrzebują, czasem bardzo chcą w niej uczestniczyć, bo zajęcia z logopedą kojarzą im się z czymś wyjątkowym – z wyróżnieniem, indywidualnym czasem z dorosłym czy ciekawymi zabawami.

„Ale po co ja mam chodzić na tę logopedię?” – to pytanie warto potraktować poważnie. Rodzic czy dorosły pacjent zna wynik badania i łatwiej przyjdzie mu zrozumienie celu terapii. Dziecko często widzi tylko to, że inni nie muszą ćwiczyć, a ono musi.

Do czego właściwie przyda się dziecku wyraźna mowa?

Dziecko nie zawsze będzie zainteresowane tym, że za kilka miesięcy czy lat jego głoska [sz] będzie brzmiała prawidłowo. Dużo łatwiej zainteresować je tym, co dzięki terapii będzie mogło zrobić.

Wyraźna mowa może ułatwić dziecku uczestnictwo w różnorodnych sytuacjach społecznych, takich jak zabieranie głosu w grupie, przedstawianie się, odpowiadanie przy tablicy, rozmowę z rówieśnikami czy poznawanie nowych osób. Dla starszego dziecka może mieć znaczenie podczas prezentacji, wystąpień, nagrywania filmów czy później – w szkole, w pracy, w sklepie, u lekarza.

Warto jednak przypomnieć, że logopedia to nie tylko wymowa głosek.

Jeżeli dziecko ma trudności związane z oddychaniem, połykaniem, pracą języka, napięciem mięśniowym czy funkcjami w obrębie jamy ustnej, terapia może wspierać również prawidłowy rozwój tych funkcji. W niektórych przypadkach praca logopedy jest też częścią szerszego postępowania związanego ze zgryzem i warunkami w jamie ustnej. Dlatego nie warto przedstawiać logopedii wyłącznie jako nauki „ładnego mówienia”.

Najlepsza motywacja powinna być jednak dopasowana do konkretnego dziecka. Jednego zainteresuje to, że będzie łatwiej zrozumiałe dla kolegów. Innego – że nauczy się mówić coś, czego do tej pory nie potrafiło. Jeszcze inne dziecko będzie chciało po prostu osiągnąć kolejny poziom trudności – jak w grze.

Oto przykładowe metody działań motywacyjnych:

Udowanianie dziecku, że robi postępy, ale bez wprowadzania atmosfery egzaminu. Zauważanie, że dziś radzi sobie lepiej niż dwa tygodnie temu. Że to, co robiło niegdyś z pomocą, teraz robi samo.

Pozwalanie dziecku na gorszy dzień. Terapia nie musi za każdym razem wyglądać idealnie. Zmęczone, głodne czy przebodźcowane dziecko może mieć mniejszą gotowość do ćwiczeń. To nie oznacza automatycznie braku motywacji.

Docenianie wysiłku, nie tylko efektów. Można powiedzieć na przykład: „widziałem/am jak bardzo się starałeś/aś, choć to ćwiczenie wcale nie było łatwe”!

Czego lepiej nie mówić?

Niektóre zdania wypowiadamy z dobrych intencji, ale mogą przynieść odwrotny skutek.

„Musisz chodzić, bo masz wadę wymowy.”

„Jak nie będziesz ćwiczyć, to nigdy nie nauczysz się mówić.”

„Inne dzieci już to potrafią.”

„Nie wstydź się, że nie umiesz tego powiedzieć.”

„Jak będziesz niegrzeczny u logopedy, to nie włączę ci bajki.”

Motywacja do terapii nie musi oznaczać, że dziecko pokocha wszystkie ćwiczenia. Wystarczy, że z czasem zacznie rozumieć, po co je wykonuje i co dzięki nim zyskuje.

A Wy, drodzy rodzice, jakie jeszcze macie metody na motywację do zajęć? 🙂

Beata Szewczyk-Błeszyńska

Przewijanie do góry